SalveNET

Home / Bez kategorii  / Pan Bóg spełnia moje marzenia – świadectwo Pauliny

Pan Bóg spełnia moje marzenia – świadectwo Pauliny

Są historie, które czyta się jak scenariusz filmu: z napięciem, wzruszeniem, humorem i zwrotami akcji. Świadectwo Pauliny jest właśnie takie. Zaczyna się od marzeń, prowadzi przez konkrety i modlitwę, a kończy… na życiu, które nieustannie zaskakuje dobrocią.
Marzyć głośno, prosić konkretnie Paulina nie wierzy w „magiczne spełnianie marzeń”. Wierzy w relację z Bogiem i odwagę mówienia wprost. Kiedy po latach krótkich relacji usłyszała od duszpasterza: „Napisz do św. Józefa list z konkretami”, zrobiła to. Wypunktowała cechy mężczyzny, z którym chce iść przez życie — od wiary i pasji, po miłość do podróży i otwartość na rodzinę. Paradoks? Ten „ktoś” od pięciu lat był tuż obok — Damian, kolega z radia, z którym nieraz „iskrzyło” przy projektach. Po czasie rozeznawania okazało się, że to oni są dla siebie.
Oświadczyny w kaplicy na Wiktorówkach, list „od św. Józefa” czekający u Bernardynów, a potem szybkie decyzje: ślub 13 października, wesele bez alkoholu, za to z wodzirejem, przebierankami i… meczem „drużyna panny młodej vs. pana młodego” dzień później. Gdy brakowało pieniędzy — „Jezu, Ty się tym zajmij” działało konkretnie: od sali, która cudem się zwolniła, po suknię ślubną znalezioną tydzień przed ślubem przez… pomyłkę w salonie.
Podróże, które otwierają niebo Młodzi małżonkowie dostali w prezencie Ziemię Świętą: 1200 km śladami Jezusa z ciocią zakonnicą-przewodniczką. Potem — Rzym z sesją w sukni ślubnej i audiencją u papieża, sfinansowany… niespodziewanym darem od nieznajomej Australijki. Wreszcie Panama na ŚDM — spełnione marzenie o wspólnym występie scenicznym i jeszcze większy cud: wkrótce po powrocie Paulina dowiedziała się, że pod sercem nosi Klarę.
Próby, które uczą ufności Nie wszystko było proste. Pierwsze badanie prenatalne — lekarz sugeruje „terminację”. Ból, bunt i natychmiastowa zmiana specjalisty. Na Karowej Paulina słyszy: „To będzie zdrowa dziewczynka”. I była. Innym razem — trudny start karmienia. Brak nawału mlecznego, diagnoza: dysfunkcja gruczołu. Zamiast poczucia winy — rozsądek, wsparcie specjalistów i dzielenie się doświadczeniem z innymi mamami. Dziś Klara ma 6 lat, jest zdrowa i ciekawa świata.
„Dozwolony trójkąt” w praktyce Dla Pauliny i Damiana małżeństwo to relacja we troje: mąż, żona i Pan Bóg. Modlitwa na pierwszym miejscu, potem oni — jako para, a dopiero później dzieci i reszta spraw. To wyraźna hierarchia, która porządkuje codzienność: wspólne czytanie Słowa, niedzielna Eucharystia, „baranki” — wcześniejsze przygotowanie Klary do Komunii świętej. I jednocześnie normalne życie: podróże, bawialnie, góry, narty, planszówki, „dwie godziny dla rodziny” bez telefonów. Bez „przesytu pobożnością” — z żywą wiarą, która przenika zwyczajność.
Granice, które chronią miłość Paulina mówi wprost o stawianiu granic: w pracy („to jest moja stawka i mój czas”), wobec oczekiwań innych, a nawet w domu („to już przekracza moją granicę hałasu”). Korzysta z testów Gallupa, by mądrze używać talentów, zwłaszcza gdy „aktywator” prosi o hamulec. Uczy też tego dzieci: nazywania emocji, szacunku dla czyichś i własnych potrzeb.
Cud „bliźniaków z dwóch sióstr” Na koniec — historia, która aż prosi się o puentę. Lata wcześniej, we włoskim sanktuarium św. Gerarda Majelli, Paulina poprosiła o dar macierzyństwa — dla siebie i dla siostry Kasi, marząc „po cichu”, by kiedyś były w ciąży razem. Po wielu stratach i medycznych „wyrokach” dla siostry, wydarzyło się niemożliwe: w tym samym czasie obie nosiły synów. 2 listopada Kasia urodziła Nikodema rano, a Paulina — Tobiasza wieczorem. Bliźniacy z dwóch sióstr. „Pan Bóg zna właściwy czas” — mówi dziś Paulina i uśmiecha się.
To nie szczęście. To wierność i relacja W historii Pauliny nie chodzi o czterolistną koniczynę. Chodzi o relację, wierność w trudnościach, konkretną modlitwę i odwagę marzeń. O zdanie „Jezu, Ty się tym zajmij” przy obrączkach — ale też o gotowość do działania, pracy, wytrwałości i… poczucia humoru, gdy życie pisze własny plan.
„Mów na głos, o co prosisz. Bądź wierna. Przyjmuj czas, który On wybiera. A potem patrz, jak dobro składa się w całość” — tak brzmi świadectwo Pauliny. I trudno nie przytaknąć. Bo kiedy serce idzie w parze z konkretem, marzenia naprawdę mają szansę się spełnić.