SalveNET

Home / Bez kategorii  / Spełniam się w życiu rodzinnym – świadectwo Pauliny

Spełniam się w życiu rodzinnym – świadectwo Pauliny

Kiedy lekarze w Meksyku bez wahania sugerowali aborcję, Paulina i jej mąż powiedzieli „nie”. To była chwila próby — i początek serii wydarzeń, które nazwała wprost: cudami. Dziś Paulina — modelka, żona i mama piątki dzieci — opowiada, jak wiara wyprowadziła ich z „pustyni na morzu” do domu, w którym pachnie chlebem i słychać śmiech dzieci.
Pustynia na morzu i głos, który prowadzi Po ślubie wyjechali do pracy na statku. Obiecano im kaplicę i księdza — zastali „pokój wyciszenia” bez krzyża i żaden kapłan nie przypłynął. Tam poczuli brak Eucharystii jak nigdy wcześniej. Gdy Paulina zaszła w ciążę, w meksykańskim gabinecie USG usłyszeli serce dziecka, a jednocześnie wyrok: „to dziecko nie przeżyje”. Konsylium namawiało na „szybką decyzję”. Oni wybrali życie.
Matka Boża z Guadalupe i pierwsza wspólna modlitwa Zostali w Meksyku. Paulina leżała, Szymon biegł do kościoła. Pierwszy raz modlili się razem całym różańcem — za wstawiennictwem Matki Bożej z Guadalupe, Opiekunki nienarodzonych. Po powrocie do Polski, bez dokumentacji medycznej, lekarz w Domowym Kościele włączył USG. „Czysty obraz. Nie ma śladu.” Apolonia dziś kończy 19 lat.
Wspólnota, która niesie Wdzięczność poprowadziła ich do Domowego Kościoła. Na rekolekcjach — bez długich dyskusji — oboje złożyli deklarację Krucjaty Wyzwolenia Człowieka na całe życie. Żartują, że „Duch Święty wypchnął ich z ławki”. Owoc? Dom bez kieliszków, dzieci, które nie znają smaku imprezowego przymusu, i liceum syna, gdzie połowa klasy nie pije i nie pali. „To cud” — mówi Paulina.
Święty Józef i listy ze szczegółami Gdy przyszły problemy finansowe, ktoś w kościele powiedział im prosto: „Do św. Józefa pisze się listy. Ze szczegółami.” Napisali. Praca się pojawiła, długi spłacili, przyszedł większy samochód i dom. A wraz z domem — Antoś i później Ania. „Za duży dom dla piątki? To znak” — śmieje się Paulina.
Macierzyństwo: zachwyt i krzyż Nie lukruje. Najmłodsza córeczka przeszła epizody bezdechu, które „rozłożyły rodziców na łopatki”. Na rekolekcjach Ania przyjęła namaszczenie chorych; odtąd jest dobrze. „Bóg z każdego zła wyprowadza dobro. Uczy mnie cierpliwości i delikatności” — mówi Paulina.
Świadectwo, które świeci po cichu W świecie reklamy często słyszy: „Ile masz dzieci? Z jednym mężem?” Jej spokojna odpowiedź i radość z bycia mamą są najlepszą „reklamą Kościoła”, jakiej dziś potrzeba. Córka Apolonia, żyjąc prosto i konsekwentnie, pociąga rówieśników — pełne kościoły na młodzieżowych uwielbieniach to dla Pauliny znak nadziei.
„Zaczynamy od siebie” Jej recepta? Małżeństwo, domowa modlitwa, wspólnota i posłuszeństwo Słowu. Resztę — mówi — robi Bóg. „My dajemy jedną decyzję. On robi resztę.”