SalveNET

Home / Bez kategorii  / 17 lat picia i jedna spowiedź

17 lat picia i jedna spowiedź

Paweł rozpoczął picie jako nastolatek. Alkohol zabrał mu szkołę, zdrowie i lata młodości. Przez dziesięć lat małżeństwa pił codziennie. Upadków było wiele: zamarzanie we mgle po upadku z roweru, rozcięta głowa, policyjne odprowadzanie do domu. A jednak – jak sam mówi – Bóg był przy nim najbliżej właśnie wtedy, gdy on sam nie dawał sobie już żadnej nadziei.
Przełom przyszedł 16 lutego 2008 roku w małym kościele w Pawłowicach, podczas Mszy dla osób uzależnionych. Paweł, bez przygotowania i „rachunku sumienia”, poderwał się do spowiedzi. Krótkiej, prostej, konkretnej. Wrócił do ławki, przyjął Komunię – i… od tego dnia nie pije. Zniknęły też objawy pokrzywki, która nękała go przy braku alkoholu. Bez głodu, bez „odstawiennych” – jakby nigdy nie był alkoholikiem. Prawdziwy cud łaski w jednej chwili.
Kluczem okazała się wierność najbliższych. Żona Pawła przez dziesięć lat codziennie odmawiała za niego różaniec – często ze łzami, gdy on spał pijany. Po trzeźwieniu wiara w nim dojrzewała powoli: najpierw koronka do Bożego Miłosierdzia, potem różaniec i coraz odważniejsze „oto jestem” wobec Boga. Ich syn jako dziecko sam zapisał się do kółka różańcowego, a z czasem w rodzinie powstała własna „róża” złożona z bliskich i przyjaciół. Dla Pawła różaniec stał się „kołem ratunkowym” – modlitwą, która trzyma przy życiu, kiedy wszystko inne się sypie.
Bóg nie odebrał mu pasji – przeciwnie, oddał ją w nowej odsłonie. Paweł, zakochany w akordeonie od Pierwszej Komunii, wrócił do muzyki już nie na weselach, lecz w Kościele: śpiewa psalmy, prowadzi uwielbienia w zespole CCZP „Ci, co zaufali”. A razem z grupą przyjaciół stworzył kapelę „Warszawiaki i Cwaniaki” – żywą, bez elektroniki, prosto z serca. Grają szlagiery Grzesiuka, Stępowskiego, Fogga: od praskich przyśpiewek po tanga. Nazwa to ukłon w stronę lokalnej tradycji: przed wojną na mieszkańców Karczewa mówiono „cwaniaki”.
Dziś Paweł dzieli się świadectwem tam, gdzie zostanie zaproszony – bo wierzy, że cud trzeba wypowiedzieć na głos. Opowiada o Bogu, który podnosi z dna i układa życie tak, że „rzeczy niemożliwe dla ludzi” stają się możliwe. O żonie, której modlitwa uratowała męża i rodzinę. O różańcu, który naprawdę nie zawodzi. I o muzyce, która daje ludziom radość – tej Bożej, najprawdziwszej.
Chcesz usłyszeć ich na żywo?
– uwielbienie w parafiach i wspólnotach (zespół CCZP)
– pikniki, festyny, podwórkowe granie (kapela „Warszawiaki i Cwaniaki”)
Kontakt do zespołów: zapytaj redakcję – przekażemy namiary.